AIBookCraft

Chapter 1

Rozdział 1: Magiczna podróż na Flores

Jasiek i Marysia, rodzeństwo uwielbiające przygody, wyobrażają sobie najpiękniejszą wyspę na świecie. Wiatr unosi ich na wyspę Flores w Indonezji, gdzie spotykają wesołą jaszczurkę i odkrywają trzy kolorowe jeziora na szczycie wulkanu Kelimutu. Po powrocie do domu rodzeństwo zasypia z marzeniami o kolejnych podróżach, a Jasiek ma przeczucie, że wyspa kryje jeszcze więcej tajemnic.

4 min read

Jasiek i Marysia siedzieli na swoim ulubionym dywanie w pokoju na górze. Za oknem zapadał zmierzch, a niebo nabierało koloru dojrzałej śliwki. Wiatr, który od rana szeleścił w liściach starej lipy, teraz cichutko nucił swoją wieczorną piosenkę. Marysia oparła głowę o ramię brata i patrzyła w sufit, gdzie tańczyły cienie.

— A gdybyśmy mogli odwiedzić najpiękniejszą wyspę na świecie? — zapytał nagle Jasiek. Jego oczy błyszczały w półmroku. — Jak by tam było?

Marysia zamknęła oczy. Wyobraziła sobie palmy, błękitną wodę i zapach kwiatów. Wyobraziła sobie, że trzyma Jaśka za rękę, a wiatr, ten sam, który teraz muskał firanki, nagle staje się silniejszy. I wtedy... wiatr naprawdę ich uniósł! Nie musieli wstawać z dywanu — po prostu poczuli, że unoszą się lekko, jak piórka. Pokój zniknął, a oni płynęli wysoko, ponad dachy domów, ponad lasy i góry. Chmury muskały ich policzki, a słońce, które już prawie zaszło, malowało wszystko na złoto.

Lecieli długo, ale nie czuli zmęczenia. Wreszcie wiatr zaczął opadać, łagodnie, jakby kładł ich na poduszce. Otworzyli oczy i zobaczyli, że stoją na zielonej łące, a przed nimi wznosi się ogromna góra. Wokół rosły dziwne, wysokie drzewa o wielkich liściach, a powietrze było ciepłe i pachniało wanilią.

— To musi być Flores! — szepnęła Marysia.

Nagle usłyszeli cichutki, wesoły głosik:

— Witajcie na Flores! Jesteście pierwszą parą dzieci, która przyleciała tu z wiatrem!

Odwrócili się i zobaczyli małą, zieloną jaszczurkę. Miała pomarańczowe plamki na grzbiecie i uśmiechała się od ucha do ucha. Machała ogonkiem jak piesek, który cieszy się na widok przyjaciół.

— Jestem Kiki — przedstawiła się jaszczurka. — Mieszkam tutaj od zawsze. Oprowadzę was po naszej wyspie! Pokażę wam coś niesamowitego.

Jasiek i Marysia spojrzeli po sobie z zachwytem. Ruszyli za Kiki wąską ścieżką, która wiła się wśród wysokich traw. Po drodze mijali krzewy pełne czerwonych kwiatów, a nad ich głowami przelatywały ptaki o tęczowych piórach. W oddali słychać było szum wody.

— Za chwilę zobaczycie jeziora — powiedziała Kiki tajemniczo. — Ale musicie wiedzieć, że nie są zwyczajne. To jeziora, które zmieniają kolory!

Dzieci przyspieszyły kroku. Ścieżka wspinała się pod górę, a potem nagle się skończyła. Stanęli na skraju ogromnego krateru. I wtedy zobaczyli je. Trzy jeziora, jedno obok drugiego. Każde miało inny kolor! Pierwsze było turkusowe jak letnie niebo. Drugie miało barwę soczystej zieleni, a trzecie — głęboką czerwień, jak dojrzałe wiśnie.

— Och! — westchnęła Marysia. — To najpiękniejsze miejsce, jakie kiedykolwiek widziałam!

Jasiek podszedł bliżej. Woda była gładka jak lustro, a z każdego jeziora unosiła się lekka para. — Kiki, dlaczego one mają różne kolory? — zapytał.

Kiki usiadła na kamieniu i zaczęła opowiadać: — Każde jezioro ma swoją duszę. Jedno kocha niebo, więc jest błękitne. Drugie kocha las, więc jest zielone. A trzecie... trzecie kocha zachody słońca, dlatego jest czerwone. Ale czasami się zmieniają. Kiedy pada deszcz, jezioro zielone staje się brązowe. Kiedy wieje wiatr, błękitne robi się szare. Tylko czerwone zawsze pozostaje czerwone, bo pamięta, jak słońce żegna się z dniem.

Marysia usiadła obok brata. — To tak jak my — powiedziała cicho. — Czasami się różnimy. Ty lubisz rysować, a ja biegać. Ale kiedy się wspieramy, wszystko jest piękne.

Jasiek uśmiechnął się i przytulił siostrę. — Masz rację. Te jeziora też są różne, ale razem tworzą coś wspaniałego.

Spacerowali wokół jezior przez długi czas. Kiki pokazywała im, jak woda mieni się w słońcu, jak małe rybki podpływają do brzegu, a nad powierzchnią unoszą się ważki o przezroczystych skrzydłach. Marysia zebrała kilka kamyków, które miały kolor lawendy, a Jasiek znalazł muszlę w kształcie gwiazdy.

— Musicie już wracać — powiedziała w końcu Kiki, gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi. — Wiatr za chwilę zmieni kierunek, a wy musicie lecieć z nim do domu.

Dzieci pożegnały się z jaszczurką. Kiki obiecała, że będą mogły wrócić, kiedy tylko zapragną. — Wystarczy zamknąć oczy i pomyśleć o Flores — szepnęła.

Jasiek i Marysia chwycili się za ręce. Powiał ciepły wiatr, uniósł ich delikatnie i poniósł z powrotem, nad górami, nad lasami, nad dachami domów. Po chwili znów siedzieli na swoim dywanie w pokoju, a za oknem już zapadła noc.

— To była najpiękniejsza przygoda — powiedziała Marysia, ziewając.

Jasiek przytulił ją mocno. — Teraz wiem, że kiedy się wspieramy, możemy odkryć nawet magiczne jeziora na Flores. Ale wiesz co? Mam wrażenie, że Kiki nie pokazała nam wszystkiego. Może na tej wyspie jest jeszcze coś ukrytego...

Marysia skinęła głową, a jej oczy zrobiły się okrągłe. — Może jutro znów polecimy i sprawdzimy?

— Na pewno — odpowiedział Jasiek.

Położyli się na dywanie, nakryli kocem i patrzyli w sufit, gdzie teraz tańczyły cienie z księżyca. Wiatr za oknem wciąż nucił, a oni zasnęli, marząc o kolorowych jeziorach, przyjaznej jaszczurce i o tym, co jeszcze może czekać na nich na wyspie Flores.

✦ ✦ ✦
Play from here

Privacy choices

Optional analytics help us improve AIBookCraft. They stay off until you allow them. Writing, sign-in, and checkout work either way.

Change this choice any time. Read our Privacy Policy.